• kaczmarekewelina

Podróże z dziećmi. Oczekiwania vs rzeczywistość.

Zaktualizowano: 2 godziny temu


Cz. I.

Plany podróżnicze


Trudno zaprzeczyć, że plan podróży jest niezbędny, by wyruszyć gdziekolwiek. Skąd mamy wiedzieć dokąd zmierzamy skoro nie ustaliliśmy w jakim kierunku podążamy? To górnolotne pytanie podciągnąć można by było nawet pod rozterki egzystencjalne😊 Dygresyjka taka😊

Zasadniczym elementem naszych wypraw jest bezwątpienia plan. Korzystamy z metody japońskiego planowania, którą określa się „Jako Tako”. Jej kluczową kwestią jest elastyczność. Bowiem gwarantuje ona uniknięcie wszelkich rozczarowań podczas podróży. Wiara w zrealizowanie wszystkich planów podróżniczych z dziećmi graniczy z cudem. Póki co, nigdy tego cudu nie uświadczyliśmy. Ogólny zarys wycieczki zdejmuje z nas jarzmo „must have”, tym samym pozwalając na spontaniczność w trakcie podróży. Japońska metoda perfekcyjnie koegzystuje z życiowym mottem potomnych „Carpe diem”. Inaczej mówiąc rodzicu: Bierz to co dają😊


Choć nie mogę się pochwalić wieloma „Byłam. Zobaczyłam. Na liście podróżniczej odchaczyłam”. Niemniej jednak orientuję się mniej więcej jak wygląda tzw. „zagranica”. Podbojów Europy dokonywałam zarówno zanim zostałam mamą jak i po mianowaniu na polską matronę. Wyniki moich doświadczeń mówią jedno:


Zrób plan.

a potem

Zapomnij o nim i Żyj chwilą!

Rodzic w ten sposób wyzbędzie się poczucia, że tyle jeszcze chciałby zobaczyć i zwiedzić, bo przecież ilość przebytych kilometrów i zainwestowanych pieniędzy zobowiązuje do wyssania z wycieczki ile tylko można. Żeby frustracja nie zagościła w wakacyjnej aurze, warto odpuścić zwiedzanie katedry Notre Dame w Paryżu, podczas gdy dzieci wolą zjeść lody. Priorytety są wiadome. Tego tłumaczyć nie trzeba. Albo poleniuchować na plaży zamiast robić tysiąc fotek na pamiątkę (to się tyczy szczególnie mnie). Nie żałować, że nie udało się przejść Aleją Gwiazd w Cannes, bo karuzela z konikami dla dzieci była atrakcyjniesza. Można także odpuścić sobie zaszczyt siadania na ławce Gaudiego w Barcelonie, bo pociechy są już głodne i zmęczone.  



Ilekroć robię listę najważniejszych punktów do zwiedzania, wiem, że w czołówce jest i niezmiennie będzie jeden priorytetowy. Moja rodzina😊

Nagminnie lekceważyliśmy zakładany plan wycieczki, ale nigdy nie zignorowaliśmy potrzeb nas samych.







Życzę Wam mnóstwo niezaplanowanych podróży, pełnych radości i spontaniczności, pozbawionych parszywego brzemienia „ muszę to zobaczyć”.





      ZAPRASZAM TAKŻE NA BLOG O PODRÓŻACH  Z DZIEĆMI:
https://www.ewelina-kaczmarek.com/blog/categories/podr%C3%B3%C5%BCe


#travel#photography#podroze#dzieci#rodzina#lifestory#












1.

84 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie